Projekt nasz realizowany był z potrzeby wspólnych spotkań, z chęci powrotu do czasów , w których siadało się wspólnie w jednej izbie. Wyszywało serwety, cerowało, darło pierza, rozmawiało i śpiewało. Chcieliśmy zainspirować mieszkańców gminy Łęczyce do takich właśnie spotkań. Do udziału w warsztatach zaprosiliśmy dzieci, młodzież i dorosłych. Działania artystyczne przeprowadziliśmy w siedmiu miejscowościach.

Wśród oferty warsztatowej każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Początki spotkań były zawsze takie same, głośne, pełne śmiechu i pytań. Z każdą kolejną minutą wszyscy się wyciszali, jakby tworząc te proste rzeczy zaglądali wewnątrz siebie. Obserwując tą atmosferę brzmiało mi w uszach Moniuszkowski „u prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki,
przędą sobie, przędą jedwabne niteczki”…

Wśród warsztatów regionalnych zaproponowaliśmy  plecionkarstwo i malowanie na szkle. Warsztaty prowadzili Państwo Maria i Czesław Hinc z  Kaszubskiego Centrum Szkolenia w Kościerzynie. Pełni werwy i radości instruktorzy przeprowadzili nas przez trudne techniki regionalnych warsztatów. Uczestnicy spotakania  wykonywali własnoręcznie koszyki z korzeni sosny, mogli też poznać techniki wyplatania koszyków na Kaszubach. Dowiedzieliśmy się, że plecionkarstwo uprawia się na Kaszubach nieprzerwanie od średniowiecza. Dzisiaj obok haftu, plecionkarstwo jest jedną z najpopularniejszych dziedzin sztuki ludowej. Plecionki wykonuje się z wikliny i słomy, ale najpopularniejsze są wyroby z korzeni sosny, świerków i jałowca.
Pan Czesław pomógł nam również w malowaniu na szkle. Technika malowania na szkle jest silnie związana z tradycją ludową.

Malowidła na szklanej tafli nazywano obrazami malowanymi na szkle. Kolorystyka takich obrazów jest bardzo charakterystyczna, żywe, czyste barwy, często zestawione ze sobą kontrastowo. Zarówno dzieci jak i dorośli z dużą precyzją i skupieniem wykonywali swoje „dzieła”. Najpierw podkładano pod taflę wzory i nakładano kontury postaci i ornamentów. Po wyschnięciu malowano poszczególne części obrazów, a na zakończenie całość pokrywano jednolitym tłem. Okazuje się, że nie trzeba mieć ogromnego talentu, aby stworzyć sobie taki nietypowy obraz, wystarczą, jak zwykle, chęci i odrobina czasu.

Nietypowymi zajęciami było też warsztaty lalkarskie. Lalki Zadanice, bo to właśnie o nich mowa, to słowiańskie lalki ludowe, które, jeżeli wierzyć podaniom, spełniają marzenia. Zadanice nie mają oczu, ani ust, żeby nie zajmowały się sobą. Ich głównym zadaniem jest przecież spełnianie marzeń osoby, która je wykonała. Lalek tych nie szyłyśmy, my je zwyczajnie – nadzwyczajnie „motałyśmy” bez użycia igły z nitką i szpilek. Tych lalek nie kupicie w sklepie i to jest już samo w sobie niezwykłe. Pani Marlenka, która prowadziła warsztaty mówiła: „Uważajcie…Zadanice bywają kapryśne, to one wybierają szmatki, w które chcą być ubrane, ale jeżeli poświęcicie im wystarczająco dużo czasu i uwagi…odwdzięczą się Wam na pewno”. Coś magicznego było w tych warsztatach… może to właśnie ta wiekowa, słowiańska energia pomagała nam motać nasze marzenia? 

W międzyczasie kształciliśmy się też z zakresu śpiewu i wspólnej gry na instrumentach. Ta forma warsztatów najbardziej przypadła do gustu dzieciom i młodzieży. Dzieci początkowo były zafascynowane wszystkimi brzmieniami instrumentów i głosów, po pewnym jednak czasie zaczęły wspólnie „brzmieć” i właśnie na tym najbardziej nam zależało.

Prawdziwe dzieła sztuki powstały też przy okazji ozdabiania decoupage, malowania kubków i lnianych toreb. Teraz na świąteczne zakupy ruszamy z własnymi torbami, a choinka ustrojona będzie w najmodniejszym w tym sezonie decopupage. Całe mnóstwo radości sprawiliśmy dzieciom i dorosłym podczas malowania kubków. Każdy chciał, aby jego kubek był najciekawszy. Rozmów, chichotów i pytań było co niemiara. Huczało jak w ulu, twórczo i kolorowo. Z dumą patrzyliśmy na wystawę naszych prac. Czegóż nie było na tych kubkach? Róże, słoneczniki, smoki, koty, motyle, gwiazdki, tęcze…długo by wymieniać, a każdy z nich kolorowy, radosny, oryginalny. Czy jest coś lepszego od herbaty z cytryną zaparzonej we własnoręcznie ozdobionym, barwnym kubku, kiedy za oknem pada śnieg…?

I tak przeplatało się nam tej jesieni stare z nowym, tradycyjne z nowoczesnym. Najważniejsze, że w tych działaniach byliśmy razem. Co nam przyniosły te warsztaty? Chyba pewność, że rzecz wykonana własnoręcznie ma zwielokrotnioną wartość, której nie można przeliczyć na pieniądze. A wspólnie spędzony czas i zdobywanie nowych umiejętności pozwalają nam odetchnąć od codzienności wzbogacając każdego z nas.

Sponsorem projektu „Co nam w duszy gra?” Mobilne Warsztaty Artystyczne była firma Operator Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A.

Hanna Mancewicz

Fotogaleria